Ostatnio w modzie jest ujawnianie agentów PRL. Towarzyszy temu pewien ostracyzm, bo św. Lustracyja to główne osiągnięcie "IV RP". Proszę mnie źle nie zrozumieć - nie bronię towarzyszy, komuchów itp. ale taka lustracja coraz bardziej traci na znaczeniu i skuteczności a oprócz tego są ważniejsze sprawy w tym państwie. No ale trudno chwalić się tym, że ustawa o swobodzie gospodarczej po roku opracowywania trafiła do kosza albo o tym, że emerytury będą tylko dla szczęśliwych wybrańców a nie dla wszystkich jak do tej pory.Ostatnio ujawnił się kolejny agent, który w dodatku nie jest księdzem. To Marek Piwowski, reżyser kultowego "Rejsu". Co prawda jego "chęć współpracy" wynikała z banalnej przyczyny, chciał dostać paszport, ale fakt jest faktem - wpółpracował!!!
Co teraz zrobią zwolennicy pisu i pozostali pseudoprawicowcy? Konsekwencja nakazuje wpisać Piwowskiego i jego dzieła w indeks, najlepiej razem z dziełami Lenina i wierszami o Stalinie towarzysza Brzechwy.
Zakazane powinno być również cytowanie takich wrażych dzieł. Ale póki nie jest to pozwolę sobie ten cyrk skwitować właśnie cytatem z rejsu.
"Normalnie... Patrzę, patrzę na to... No i aż mi się chce wyjść z... kina proszę pana... I wychodzę..."
Żródła: onet.pl, interia.pl, money.pl