Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reszta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reszta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, stycznia 27, 2009

Luźna myśl o buddyźmie...


Ostatnio coraz więcej znajomych interesuje się buddyzmem. Ich sprawa, w co wierzą, oby byli szczęśliwi. Ale mnie buddyzm nie przekonuje.

„Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym”

Budda „Sutra Kalama”


Dlatego nie wierzę w buddyzm. Zresztą, zgodnie z wolą samego Buddy ;)


Foto: Stock.XCHNG

wtorek, listopada 11, 2008

Kurdemol - reaktywacja


Czas odkurzyć bloga i wrócić do pisania. Choć moja aktywność ostatnio była zerowa (brak czasu, sprawy zawodowe + osobiste) to jednak blog działał. Tak wynika ze statystyk, jak również z maili które otrzymywałem (m.in. od kolejnej osoby naciągniętej przez SCK, Olga mama nadzieję, że to się skończyło pozytywnie dla Ciebie).
Dużych zmian nie ma - parę kosmetycznych. Czas pożegnać się ze "Stefanem". To taki kartonowy szkielet z empiku. Wita gości w moim domu i do tej pory robił za awatara. Dodałem linki dzielące posty na kategorie (choć nie lubię szufladkować). Sam Blogspot Google'a też jak widzę przeszedł parę zmian, choć są one widoczne raczej "od kuchni", z panelu administracyjnego.

A tematy? Nazbierało się ich trochę. Oczywiście nadal będzie o tym co mnie interesuje - gadżety, muza i trochę o fotografowaniu. Na pozostałe rzeczy zostawiłem dział "Reszta" choć do pisania o polityce nie zamierzam wracać.

Zapraszam do zaglądania na kurdemol.blogspot.com :)

P.s.
Gdyby ktoś wiedział, gdzie w kodzie szablonu Googla można dopasować boxy subskrypcji - poproszę o info. Szukałem, ale bezskutecznie.

czwartek, października 25, 2007

Konferencja Dell

11 października odbyła się we Wrocławskim klubie "Paparazzi" konferencja firmy Dell pt. "Mistrzowie Technologii". Zaprezentowano całą serię laptopów oraz rozwiązania z technologią Intela vPro. Według mnie to technologia przyszłości, pozwalająca na wygodną pracę administratorom sieci. W skrócie - polega to na zdalnym zarządzaniu komputerem, ale w przeciwieństwie do aktualnie stosowanych rozwiązań zdalny komputer jest wyposażony w odpowiedni moduł, który w razie awarii lub zawirusowania sam wysyła alert do administratora. Z kolei administrator może zdalnie, łącząc się w sposób bezpieczny (szyfrowany, w przeciwieństwie do WOL) zdiagnozować komputer, oraz nim zarządzać i to bez uruchamiania systemu. Więcej na stronach firmy Dell. Oprócz tego na konferencji zaprezentowano sposoby finansowania zakupu sprzętu z funduszu Unii Europejskiej.

Niestety sporo do życzenia pozostawiała organizacja tej konferencji. Potwierdzenie uczestnictwa rozesłano dopiero w dniu konferencji a w dodatku każdy z uczestników otrzymał... całą listę mailową. To poważne niedociągnięcie. Przez to sporo osób zbojkotowało tę konferencję. Kolejny minus - miejsce. Taki klub jak Paparazzi absolutnie nie nadaje się na tego typu imprezy. Ciasno, problemy z miejscem, a krzesło barowe to niezbyt ergonomiczne siedzisko. I rzecz ostania - na trzech prelegentów tylko jeden, pan Tomasz Kaczorowski był rzetelnie przygotowany. Przez parę lat prowadziłem szkolenia produktowe dla firm Siemens Mobile i BenQ, więc potrafię ocenić poziom przygotowania. Na pewno Dell nie jest Mistrzem Organizacji Konferenecji.

Mimo tych niedociągnięć aktualnie postanowiłem skorzystać z oferty Dell i zamówić kilka laptopów. Jeśli zamówienie przebiegnie pomyślnie, na pewno o tym napiszę :)

sobota, sierpnia 04, 2007

www.sck.com.pl

Zawsze sądziłem, że nie należę do tych co dają się łatwo oszukać, szczególnie jeśli chodzi o aukcje internetowe. Ale jednak są firmy, które (choć nadal mnie to dziwi) zweryfikowały mój pogląd na ten temat. Choć poniższy tekst jest trochę dłuższy niż inne moje wpisy na blogu, zapewniam, że warto poświęcić chwilę, jeśli korzystasz z internetowych zakupów, a szczególnie jeśli zamierzasz coś kupić w SCK, Szczecińskie Centrum Komputerowe.

Jakiś czas temu zmieniałem pracę. Musiałem zmienić też laptopa na którym pracuję. Do tej pory miałem firmowe, ale tym razem postanowiłem kupić sobie dokładnie taki jak chcę. Wybór padł na Sony Vaio TX3XP. Znalazłem korzystną cenowo ofertę na Allegro (zobacz zrzut z aukcji Allegro). Firma SCK, reklamująca się jako "największe w Polsce centrum komputerowe" (sic!), wyglądała na godną zaufania. Szczegóły transakcji ustaliłem przez telefon, zapewniono mnie co do stanu sprzętu (nowy, nieużywany). Ponieważ zależało mi na czasie wybrałem przesyłkę za pobraniem.
Dwa dni później - odbierałem już upragniony komputer. I wtedy się zaczęło...

Komputer nie był zapakowany w oryginalne pudełko. Po uruchomieniu natomiast zobaczyłem gotowego do działania, zainstalowanego Windowsa. Dodam, że w nowych komputerach - powinna wystartować najpierw partycja instalacyjna - to użytkownik sam instaluje system, podając między innymi hasło administratora. Windows w dodatku był w wersji polskiej, a wtedy Sony nie dystrybuowało oficjalnie marki Vaio i ten model nigdy nie miał Windowsa w wersji PL. Co więcej - licencja była standardowa na system preinstalowany, jednym słowem - dostałem piracką wersję. Poszukałem dalej. W komputerze znalazłem m.in. pakiet OpenOffice, przeglądarkę grafiki IrfanView (to nie są standardowe programy od Sony, a IrfanView (kupowałem na firmę - wymaga licencji), całkiem bogatą historię ostatnio otwieranych dokumentów i odwiedzanych stron www. Co więcej - gwarancja była wystawiona na 10 miesięcy! Ale to nie koniec. Komputer posiadał latynoski typ klawiatury (a miała być wersja UK), gdy próbowałem uruchomić partycję instalacyjną, ta przywitała mnie w języku hiszpańskim. Według logów administracyjnych komputer był używany od 21 marca a ja kupiłem go 15 maja. To tłumaczy też 10 miesięczny okres gwarancji. I to jest według firmy SCK komputer "nowy i nieużywany".





Klawiatura UK według SCK
(Kliknij aby powiększyć)
Partycja startowa w obcym mi języku Log administracyjny - wszystko jak na dłoni.
Jak się tłumaczyło SCK?
"Komputery przyjeżdżają z drugiego końca Europy, stąd w celach diagnostycznych przeprowadzana jest do końca instalacja m.in. systemu operacyjnego. Także w celu naniesienia plomb gwarancyjnych urządzenia są częściowo rozbierane. Jeżeli z jakichkolwiek względów przedmioty są prezentowane ewentualnym nabywcom odbywa się to w sposób wykluczający jakiekolwiek pogorszenie stanu towaru.
Zgodnie z opisem aukcji oraz informacją jaką otrzymał Pan telefonicznie na sprzęt Udzielamy do 12 miesięcy gwarancji (zależnie od daty zakupu)."
Kompletna indolencja i brak profesjonalizmu. Wyjaśniłem im, że do diagnostyki nie ma absolutnej potrzeby instalowania czegokolwiek w komputerze, nie wiem po co rozbierać komputer, skoro są na nim plomby producenta (ważniejsze np. w korzystaniu z gwarancji międzynarodowej), komputer miał być nowy a nie powystawowy, więc nie wiem o co chodzi z tą "prezentacją" i najbardziej absurdalna rzecz - SCK liczy gwarancję od daty kupna komputera PRZEZ NICH, więc teoretycznie klient może kupić nowy sprzęt z jednym dniem gwarancji. Absurd!
Zaproponowano mi obniżenie ceny lub wymianę na inny. Zażądałem więc dokładnego opisu jaki miałby być ten "inny" oraz jaka byłaby cena aktualnego. Mimo kilku maili - nie otrzymałem żadnych konkretów poza informacją od SCK "nadal podtrzymujemy naszą propozycję". Zresztą cała korespondencja jest nieco chaotyczna, mam wrażenie, że w SCK kilka osób pisze z tego samego konta e-mail podpisując się jako Rafał T.

Ponieważ straciłem zaufanie do tej firmy - zażądałem zwrotu pieniędzy, a sprzęt natychmiast im odesłałem. Dołączyłem również deklarację zwrotu. Początkowo zapewniano mnie, że pieniądze otrzymam gdy dostarczę komplet dokumentów (brakowało ksero FV, choć usiłowano mnie wprowadzić w błąd, że potrzebny jest oryginał), ale gdy SCK miało całość, zaczęło zwlekać ze zwrotem. I wtedy dowiedziałem się, że skoro kupowałem na firmę (prowadzę działalność gospodarczą) to według przepisów zwrot mi nie przysługuje!

SCK po prostu po chamsku wykorzystało przepisy (faktycznie w tym kraju prowadząc działalność gospodarczą ma się mniejsze prawa) i choć wina była po ich stronie postanowili mataczyć. Uparli się, że ściągną komputer nowy zgodny z opisem i mi go przyślą. Przy czym pan Rafał T. w bezczelny sposób zasugerował mi, że nie potrafię wynieść "maksimum korzyści z zaistniałej, i być może na pierwszy rzut oka niezbyt dogodnej, sytuacji", jaką niewątpliwie była ich próba sprzedaży laptopa używanego i z krótszą gwarancją.

Sprawdziłem możliwości prawne - dowiedziałem się, że mógłbym im założyć sprawę, pewnie bym wygrał (SCK złamało wiele innych przepisów), ale mogłaby ona potrwać do 1,5 roku (tyle trwają podobne sprawy we Wrocławiu). Czyli przez ten czas jestem i bez pieniędzy, i bez komputera. Po prawie miesiącu od licytacji dotarł do mnie laptop. Tym razem w oryginalnym opakowaniu, z kompletem kabli i z właściwym typem klawiatury oraz legalnym Windowsem. Po dokładnych oględzinach pozostało mi go przyjąć (na szczęście dzięki życzliwości poprzedniej mojej firmy mogłem pracować na ich laptopie przez ten czas). Pozostał jednak głęboki niesmak. Przez cały czas trwania tej sprawy usiłowałem skontaktować się z właścicielami SCK państwem Kuleszo. Niestety byli ciągle nieuchwytni, zajęci, choć ponoć dostali informację z nr. telefonu do mnie i mieli oddzwonić.

Dziwi mnie, że taka firma jak SCK (prawie 20 tys komentarzy na Allegro) odznacza się absolutnym brakiem profesjonalizmu. Zamiast przyznać się uczciwie do błędów i załagodzić sprawę, za wszelką cenę próbują zarobić parę groszy na klientach, których zwyczajnie próbowali oszukać. Więc jeśli planujesz kupno komputera, być może pracując na niego przez wakacje - omijaj lepiej tę firmę, znajdziesz wielu innych uczciwszych (i tańszych) sprzedawców, gdzie sprawnie dokonasz zakupów w przyjemnej atmosferze.

P.s.
Gdyby ktoś miał wątpliwości, posiadam całą korespondencję mailową z SCK, w której wyraźnie widać absurd i chamskie postępowanie ze strony SCK. Również ciekawy wątek można znaleźć na grupie pl.internet.mordplik, wskazujący że firma SCK zajmuje się również spamowaniem.

Aktualizacja [24 sierpnia 2007]

Dziś w nocy SCK wystawiło mi odwetowy, negatywny komentarz. W sumie spodziewałem się tego po nich. Dziwi mnie jedynie treść
"Kupujący nie czyta opisu przedmiotu,nie przyjmuje do wiadomości inf. zawartych w dziewięciu rozmowach tel. poprzedzających zakup,komentarz zaś traktuje jako miejsce do umieszczenia reklamy swojego bloga (płodzonego zapewne na naszym sprzęcie:)"


Pomijając arogancję i bezczelność tego komentarza, jestem ciekaw, skąd się wzięło te 9 rozmów poprzedzających zakup. Może pomylił się im klient? Ja pamiętam dwie, w których zapewniano mnie, że komputer jest nowy i nie używany. A opis czytałem bardzo dokładnie, zresztą o tym piszę na blogu, jest screen, można samemu sprawdzić. Reklama bloga jest mocno przesadzona - nigdzie, do dnia dzisiejszego nie było linka (teraz już są), jedynie informacja na grupie dyskusyjnej. No cóż, SCK postanowiło konsekwentnie prezentować się jako firma nierzetelna. Dziwię się nieco pracownikom. Czy pojęcia takie jak uczciwość, czy choćby jakieś szczątkowe poczucie honoru, były im obce?

Fotografie są mojego autorstwa, przedstawiają ulotkę i opisywany sprzęt.

sobota, marca 31, 2007

Nerwostrada

Tym razem tekst będzie nieco dłuższy ale dotyczy też nietypowej sytuacji.

Wczoraj instalowałem Neostradę właścicielom opisywanego wcześniej komputera z systemem Vista. Oczywiście instrukcja i sterowniki które dostarczyła TP S.A. nadawały się do kosza i nijak nie chciały zadziałać z systemem Vista. Po piętnastu minutach przeczesywania sieci miałem odpowiednie oprogramowanie i potwierdzenia od internautów, że jest ono sprawdzone i działa. Nie pozostało nic innego jak zainstalować, skonfigurować i surfować! Czyżby?

Po instalacji (zero problemów, prócz standardowych komunikatów Windowsa o braku certyfikatu, czyli informacji, że Sagem nie zapłacił Firmie Microsoft za certyfikat ;) przystąpiłem do konfiguracji połączenia. Dodać muszę, że nigdy wcześniej nie miałem styczności z Neostradą. Potrzebowałem numer dostępowy, nazwę użytkownika i hasło. Na umowie tego nie było, z mętnej instrukcji wynikało, że jakaś aplikacja generuje ID i PIN. Wszystko sprowadzało się do skorzystania z płyty z wadliwymi sterownikami. Zadzwoniłem więc na infolinię Neostrady. Okazało się, że telefon z którego dzwoniłem nie miał wybierania tonowego a skutek był taki, że z pomocy automatycznej w ogóle nie dało się skorzystać. Zadzwoniłem więc na Błękitną Linię, tam udało mi sie połączyć z panią Krystyną P. Powiedziałem, że dzwonię z telefonu bez wybierania tonowego i proszę o połączenie z obsługa techniczną Neostrady. Pani przystąpiła do weryfikacji dzwoniącego. Mając już doświadczenie w takich sprawach standardowo odpowiadam, że jestem właścicielem telefonu, by nie komplikować prawdziwym właścicielom życia. Z doświadczenia wiem, że gdy operator zaczyna rozmawiać ze słabo rozeznanym w temacie właścicielem to jest mu w stanie wcisnąć stek bzdur zamiast pomocy. Podałem część danych przy nazwisku spytałem siedzącego obok pana Krzysztofa o nazwisko, w tym momencie usłyszałem w słuchawce podniesiony głos telefonistki: "Pan jest właścicielem telefonu?! Proszę pana, co my sobie jaja robimy?!" Ciśnienie mi się podniosło, próbowałem jej tłumaczyć, że właściciel nie zna się na sprawach informatycznych, ale nie dało się. Po krótkiej szamotaninie właściciel potwierdził swoje dane, również fakt, że jest obok i widzi co robię. Wtedy dopiero paniusia spróbowała mnie połączyć z pomocą techniczną. Po krótkiej melodyjce rozmowa wróciła i wtedy usłyszałem jej rozmowę z koleżanką lub kolegą obok, dotyczącą sytuacji sprzed chwili, a w której zostałem przez nią nazwany "bezczelnym idiotą". Ciśnie skoczyło mi jeszcze bardziej. Po dłuższej chwili pani zorientowała się, że ma mnie na linii i słodko zapytała "Halo?". Poprosiłem o jej nazwisko, powiedziałem, że słyszałem te inwektywy wobec mojej osoby i poprosiłem by wreszcie wywiązała się ze swoich obowiązków i połączyła mnie z obsługą. Długo jej to nie wychodziło (trudno się dziwić osobie, która nie potrafi nawet wyciszyć mikrofonu) ale w sumie po 20 minutach (sic!) rozmawiałem z kimś z obsługi technicznej.
Technik, usłyszawszy, że chodzi o modem Sagema F@st800 i Vistę, oświadczył krótko - przykro mi, to nie zadziała. Odpowiedziałem mu, że owszem zadziała, tylko poproszę o ustawienia. Pan znów powiedział, że nie ma sterowników, a gdy oświadczyłem, że są i nawet je zainstalowałem zapytał, a skąd je pan ma? Zgodnie z prawdą odrzekłem - od Sagema. W końcu postawiłem sprawę krótko - sterowniki to moje zmartwienie i ja się tym zajmę, niech mi poda tylko ustawienia. Zgodnie z jego wskazówkami połączyłem się na parametrach rejestracyjnych i uzyskałem ID i PIN. Sądziłem, że to wystarczy, bo opis na stronie www.rejestracja.neostrada.pl był nieco mętny, a po wybraniu "procesu rejestracji" pokazało się okienko proponujące adres w domenie neostrada.pl, którego nikt oczywiście ze znajomych nie chciał, oraz jakieś oświadczenia o zgodzie na przetwarzanie, wykorzystywanie tego adresu itp. Połączenie jednak nadal nie działało.
Zadzwoniłem po raz kolejny. Tym razem odebrała inna kobieta, której nie przeszkadzało, że nie jestem właścicielem telefonu, wystarczyło, że podałem prawidłowe dane oraz hasło do kontaktów z infolinią (podpowiedziane przez właściciela). Po chwilowej naradzie z technikami, pani poinformowała mnie, że proces rejestracji nie dotyczy rejestracji nowego konta e-mail, należy przejść jeszcze dalej i na podstawie wygenerowanego ID i PIN zostanie wygenerowany login i hasło użytkownika. Podpowiedź tym razem była dobra, choć absurd generowania kolejnych haseł niemal mnie rozbawił. Po chwili Neostrada wreszcie zadziałała. Czyli stało się to co technicy TP S.A. uważają za "niemożliwe".

Wnioski z tej historii są proste - problemem nie jest nowy na rynku system (dziwię się "tepsie", wszak Windows to najpopularniejszy system, a Vista jest ostatnio mocno reklamowana), Problemem jest tzw. "obsługa techniczna" TP S.A. Dla mnie jest wręcz zastanawiająca ich indolencja. No ale może nie powinienem się dziwić instytucji w której klient jest postrzegany jako "bezczelny idiota".

P.s.
W poniedziałek wysyłam list do TP S.A. w którym będę domagać się przeprosin oraz wyjaśnienia tej sytuacji. Będę również próbował dowiedzieć się dlaczego wprowadzają klientów w błąd skoro istnieją prawidłowe i działające rozwiązania problemów technicznych. O ewentualnej odpowiedzi poinformuję na blogu.


Foto: GettyImages Creative

czwartek, marca 29, 2007

Coffee :)

Dawno nie pisałem, aż strach zaglądać w statystyki. Zgodnie z tym co już kiedyś stwierdziłem, nie będę podejmować tematów politycznych (może w wyjątkowych okolicznościach), a zdecydowanie będę zmierzać w stronę bardziej interesujących mnie ostatnio rzeczy. Ostatnio są to takie gadgety jak PDA :)

Natomiast jedną z moich pasji jest też kawa. Nie wyobrażam sobie bez niej dnia, czasami zresztą od niej dzień zaczynam. O kawie napisano wiele, w sieci można znaleźć mnóstwo wyspecjalizowanych serwisów na temat kawy. A gdzie znaleźć dobrą kawę? We Wrocławiu :)

Od jakiegoś czasu jest w tym mieście palarnia kawy "Sawara" przy ul. Ślicznej 7, prowadzona przez panów Shafika i Rafika Saloum. Od nich też wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na temat kawy i pochodzenia jej smaku. A znają się na rzeczy! Dlatego możecie być pewni, że trafiają do nich najlepsze ziarna (bezpośrednio od dostawców, bez pośredników i hurtowni), które dwa razy w tygodniu są palone na miejscu. Stali klienci, którzy mają swoje ulubione kompozycje mieszanek kawy mogą być pewni, że będą właściwe - proporcje są wpisywane do specjalnego zeszytu z nazwiskiem klienta a oczekując na przyrządzenie mieszanki zostaniemy poczęstowani filiżanką kawy parzonej w lokalu. Dla każdego miłośnika kawy lokal obowiązkowy do odwiedzenia. Ostrzegam jednak - po takiej wizycie nie będziecie chcieli więcej kupować zwykłej, paczkowanej kawy w sklepie. A tzw. kawa rozpuszczalna okaże się zupełnie niezdatna do picia ;) Ale zapewniam, że w kawiarni "Sawara" każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Trzeba dodać, że ceny również są przystępne na każdą kieszeń.

P.s.
To nie jest tekst sponsorowany :)




Foto: GettyImages Creative