Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soft. Pokaż wszystkie posty

środa, listopada 18, 2009

Darmowa aktualizacja do Windows 7 według firmy Dell.

Potrzebowałem zmienić ostatnio laptopa na trochę wydajniejszy sprzęt. Przejrzałem listę modeli różnych producentów i zestawiłem je z moimi możliwościami finansowymi. Padło na sprzęt firmy Dell. Ponieważ nie było wtedy w sprzedaży laptopów z Windows 7 jednym z najważniejszych kryteriów była możliwość aktualizacji z Visty do "Siódemki". Sprawdziłem - mój model podlegał bezpłatnej aktualizacji. Co prawda producent zaznaczał, że może się to wiązać z kosztami wysyłki itp. ale byłem gotów je ponieść. W końcu ile może kosztować przesyłka? Kurierska w najgorszym wypadku 35 zł. Czekałem więc niecierpliwie na datę premiery.

Nadszedł 26 października - według harmonogramu, tego dnia Win 7 miał być dostępny dla Polski. Wszedłem na specjalnie przygotowaną stronę Della do aktualizacji systemu i tam rozczarowanie. Lakoniczny komunikat, że dostanę maila z informacją gdy będzie możliwa rejestracja. Zirytowany zadzwoniłem na infolinię Dell Polska - tam poinformowano mnie, że faktycznie ta opcja jest niedostępna oraz, że na pewno nie zmieni się to wciągu najbliższych dni. Było to kompletnie niezgodne z tabelą dostępności znajdującą się na tej samej stronie Della. Postanowiłem napisać maila, żądając jednocześnie podania realnego terminu. Po dwóch tygodniach dostałem odpowiedź o następującej treści:
Dziękujemy za skontaktowanie się z firmą Dell ™ | Windows ® 7 opcja uaktualnienia Customer Care Team.

W związku z odzewem program win7 generowane zamówienia są wypełnione w First In First Out podstawie. Nasze systemy są próbuje nadrobić zaległości na wszystko. Czas dostawy ramy jest obecnie 2-4 tygodnie i będzie zależeć od lokalizacji. Gdy element zostanie wysłane, e-mail zostanie wysłana zapewnić Państwu informacje o przesyłce.

Z pozdrowieniami,
Dell ™ | Windows ® 7 opcja uaktualnienia Customer Care Team


Wysyłanie wiadomości z kiepskiego translatora jest dalekie od profesjonalizmu i na pewno nie świadczy o poważnym traktowaniu klientów.

W pewnym momencie pojawiła się informacja - można zamawiać! A tam kolejne niemiłe zaskoczenie - koszt wysyłki i pakowania "darmowej" aktualizacji to... 100zł! Trzeba mieć jeszcze kartę kredytową, żeby zapłacić. Po zapłaceniu pojawiła się informacja o zamówieniu i data przewidywanej wysyłki - 25 listopada!

Skąd takie koszty i termin? Ponieważ Dell postanowił zmusić chyba wszystkich swoich użytkowników na świecie do ratowania amerykańskiej gospodarki - więc centrum aktualizacji znajduje się w USA.

A przecież dużo tańsza, prostsza oraz wygodniejsza dla klientów byłaby obsługa lokalnych użytkowników przez Dell Polska. Pomijam już tak nowoczesne sposoby jak udostępnienie obrazu ISO do pobrania, to na pewno korespondencja e-mail byłaby bardziej zrozumiała.

Póki co - męczę się z Vistą, która na laptopie Della niestety często się zawiesza.

wtorek, czerwca 09, 2009

E-głosowanie w Polsce!

Estończycy już to mają. Może więc pojawi się też u nas? Każdy prawdziwy internauta wolałby pewnie parę kliknięć zamiast wędrówki do lokalu wyborczego. Po pierwsze, jest to wygodniejsze, po drugie - oddajemy głos niezależnie od tego czy jesteśmy w swoim okręgu wyborczym, czy nad jeziorem z laptopem :)

Stowarzyszenie Polska Młodych wraz z Zespołem Ekspertów z Wydziału Podstawowych Problemów Techniki Politechniki Wrocławskiej, pracuje nad systemem e-głosowania. Właśnie trwa testowanie tej platformy i każdy może się zarejestrować do środy, 10 czerwca do godz 14:00 na stronie www.e-glosowanie.org i oddać głos przez internet. Kto wie, może przy następnych wyborach będziemy głosować na prawdę? Życzę tego tym którzy pracują nad systemem i nam wszystkim.

piątek, czerwca 05, 2009

Windows 7 - EN czy PL?

Microsoft wspaniałomyślnie udostępnił wersję Release Candidate swojego najnowszego systemu Windows 7. Praktycznie może go pobrać każdy i legalnie testować do marca przyszłego roku. Obraz z instalką można pobrać jednak tylko w językach angielskim, niemieckim, japońskim, hiszpańskim i francuskim. Od niedawna jednak dostępne są pakiety językowe do pobrania poprzez system aktualizacji systemu i jest wśród nich pakiet dla języka polskiego. Jednocześnie w sieci pokazała się instalka tej samej kompilacji 7100 ale w języku polskim dla naszych betatesterów (nie jest ona oficjalnie dostępna ale od czego są torrenty, chomiki i inne źródła). I wygląda na to że różnica językowa nie jest jedyną. Otóż instalowałem obydwie wersje językowe na kilku komputerach. Nawet na jednym z nich obydwie wersje. Najpierw angielską - po zainstalowaniu okazało się, że brakuje sterownika do ATI Mobility Xpress 200M. Ale system wykrył kartę, dociągnął sterownik, zainstalował i po restarcie wyświetlił poprawną rozdzielczość. Duży plus. Po instalacji Windowsa 7 (7100) PL - karta nie została wykryta. Co więcej próba zainstalowania sterownika z Visty kończyła się odmową (sterownik niepodpisany cyfrowo). Wśród sterowników ATI dla Win7 natomiast nie było właściwego. Sytuację uratowało dopiero "modowanie" paczki sterowników i wtedy instalacja zadziałała.

Wynika stąd, że jednak część aktualizacji jest niedostępna dla Win7 PL. Na wszelki wypadek polecam instalację wersji angielskiej oraz polskiego pakietu językowego. Co prawda pewna część systemu, oraz ekrany startowe zostaną anglojęzyczne, ale to chyba nie problem nawet dla nieznających języka wyspiarzy :)

sobota, stycznia 31, 2009

Internetowe nowości

W tym tygodniu moją uwagę przykuły dwie rzeczy - jedna to udostępnienie przez Google Gears aplikacji do obsługi konta Gmailowego w trybie offline. Sprawdziłem - działa świetnie i nie zajmuje wiele miejsca na dysku. Działa pod Windowsem XP/Vista, Linuxem oraz... systemami na PDA - Windows Mobile i Androidem :) Świetna sprawa dla tych którzy chcą mieć dostęp do poczty a nie mają zryczałtowanej opłaty na internet w telefonie.

Druga wiadomość jest niemalże sensacyjna. Wiadomo, że jeśli chodzi o IM w Polsce to GG nie ma praktycznie żadnego konkurenta. Czyżby miało się to zmienić? Pojawiła się strona nowykomunikator.pl gdzie tajemniczy programiści zapowiadają tajemniczy komunikator mający zdetronizować GG. Zadanie przed nimi niełatwe i nikomu to się jeszcze nie udało. Wśród wielu zalet wymieniają jednak ciekawą cechę nowego IM:

- nowoczesna platforma VoIP (PC2PC, PC2Phone, Phone2PC)
- komunikacja przez numery tak jak w Gadu-Gadu i z siecią GG
- wgrywanie własnych skórek
- rozbudowane zarządzanie profilem

Coś mi się zdaje, że to tylko akcja marketingowa przeznaczono dla nowej odsłony starego GG. Obym się mylił, bo konkurencja to zdrowa rzecz.

P.s. Na fragmencie zrzutu strony widać jeszcze poprzednią wersję nowykomunikator.pl. Aktualnie swój cel określają mniej wyraziście.

wtorek, listopada 11, 2008

Nowa Opera Mini 4.2 beta

Opera udostępniła nową wersję przeglądarki MiniOpera w wersji 4.2 beta. To najpopularniejsza mobilna przeglądarka (20 mln unikalnych użytkowników) i muszę przyznać, że choć na WM6.1 jest sporo alternatyw to jednak najchętniej korzystam z MiniOpery. Jest bardzo szybka, wygodna i pobiera mało danych. Nowa wersja choć ma status beta jest stabilna. Dodano m.in.:
- synchronizację zakładek i notatek z Operą 9.5 (niestety, nie można jeszcze synchronizować z Firefoxem)
- obsługę skórek (wreszcie mam czarną wersję ;)
- automatyczne uzupełnianie adresu na podstawie historii
- łatwiejsze wyszukiwanie na stronie
- użytkownicy nowych SonyEricssonów i Nokii mogą wygodnie korzystać z serwisu m.youtube.com
Jeśli ktoś jeszcze nie posiada w telefonie - to pozycja obowiązkowa. Do pobrania na stronie Opery lub bezpośrednio przez telefon na mini.opera.com/beta


P.s.
Użytkownicy modnych iPhonów nie mają lekko. Apple nie zgodziło się na instalowanie OM w ich aparatach, choć taka wersja powstała. Ogromny minus dla panów od nadgryzionego jabłka.

czwartek, października 11, 2007

Mapy Google - wiarygodne?

Ostatnio trochę zaniedbałem bloga, ale czas go ożywić. Jestem świeżo po urlopie (danym :) więc sił mi nie brakuje, tylko, żeby czasu starczyło...

Dostałem zaproszenie na konferencję Della (o tym będzie następny wpis), które ma odbyć się dziś w klubie Paparazzi. Chciałem znaleźć lokalizację tego klubu i tu pojawiła się mapka Google'a. Z niej natomiast dowiedziałem się, że ulica Rzeźnicza we Wrocławiu jest tak na prawdę ulicą Franciszka Rzeźniczaka.


(Kliknij aby powiększyć)
No cóż, ZDiK złą tabliczkę powiesił...

niedziela, czerwca 03, 2007

Deepfish

Trochę ostatnio zamilkłem ale związane to było ze zmianą pracy. Nowa paca jest ściśle związana z różnymi technologiami, więc blog powinien również przeżyć rozwój :)

Ostatnio pisałem o dużych możliwościach współczesnych telefonów. Jednak najbardziej zaawansowanymi "telefonami" są obecnie urządzenia PocketPC oferujące spore możliwości - dotykowy ekran, łączność WiFi, obsługę dużych kart pamięci itp. W zasadzie mają lepsze parametry niż mój pierwszy komputer stacjonarny :) Dzięki temu pozwalają również na wygodny, mobilny dostęp do sieci. Pod jednym warunkiem - trzeba mieć dobra przeglądarkę. Niestety o i le jestem skłonny pochwalić produkt Microsoftu Windows Mobile 6, o tyle ich standardowa przeglądarka jest jedną z najgorszych. Dużo więcej potrafią mobilne przeglądarki takie jak Opera lub NetFront. Ale ostatnio przez chwilę głośno było o tym, że Microsoft pracuje nad nowym produktem - przeglądarką Deepfish, która ma być wygodna i powinna zastapić w przyszłości IE na urządzeniach mobilnych.

Od niedawna dostałem dostęp do testowania tego programu. Należy pamiętać, że prace nad nią trwają ale mimo wszystko - Deepfish rozczarowuje. O ile sam pomysł z powiększaniem fragmentów stron oraz sposobem szybkiego przetwarzania treści jest ciekawy o tyle w praktyce nie jest wcale wygodny. Panowie z MS zapomnieli chyba, że dotykowy wyświetlacz można by lepiej wykorzystać (praktycznie nawigacja odbywa się poprzez klawisze funkcyjne i joystick) nawet bez użycia rysika (genialne rozwiązania np zastosowano w iPhonie). Praktycznie strony wyświetlają się zminiaturyzowane i musimy powiększyć wybrany fragment, ale trzeba się przy tym naklikać. A pozostałe funkcje? Cóż, praktycznie ich nie ma - po prostu możliwość wpisania adresu cofnięcia strony itp. Niezbędne minimum. Niestety to sprawia, że często przeglądarka nie jest w stanie obsłużyć bardziej rozbudowanych serwisów, a na pewno możemy zapomnieć o używaniu jej na stronach wymagających połączenia SSL.


Póki co należy wiec ją potraktować jako ciekawostkę na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Do codziennego używania po prostu się nie nadaje, pozostaje więc standardowy IE lub któraś z konkurencyjnych i lepszych przeglądarek.

piątek, kwietnia 13, 2007

Synchronizacja kalendarza Google

W poprzednim tekście opisałem jak założyć i synchronizować książkę adresową i kalendarz z kontem Mobical.net. W komentarzach przeczytacie również o serwisie Zyb.com (są funkcjonalnie podobne). Obydwa serwisy wspierają odczytywanie wpisów z kalendarza Google'a. Niestety zdalne dodanie wpisu z komórki do takiego kalendarza nie jest możliwe.

Rozwiązaniem może być skorzystanie z konta w serwisie GooSync.com. Jest to serwer SyncML pośredniczący między naszym urządzeniem a kalendarzem Google. Dlatego nie oferuje on wsparcia w postaci synchronizacji książki adresowej, choć taka funkcja ma się pojawić w przyszłości. GooSync oferuje konta bezpłatne, mające jednak pewne ograniczenia - możemy synchronizować wpisy obejmujące termin do 7 dni od aktualnego dnia wstecz oraz do 30 dni następujących od dnia synchronizacji. Są to w zasadzie terminy w zupełności wystarczające do codziennej pracy. Jeśli jednak ktoś potrzebowałby szersze spektrum, może za odpowiednią opłatą poszerzyć swoje konto o synchronizację +/-365 dni, możliwość synchronizowania wielu kalendarzy zdalnych, oraz sprawdzania potwierdzeń obecności przy zaplanowanych spotkaniach (funkcja kalendarzy publicznych). Oprócz tego w przyszłości zyska możliwość korzystania z pełnej funkcjonalności SyncML (obecnie niedostępne). Jednak jak na warunki polskie opłaty są dosyć wysokie - liczone w £.


Należy dodać jeszcze, że GooSync obsługuje dosyć pokaźną liczbę telefonów i urządzeń mobilnych. Użytkownicy Pocket PC lub urządzeń SmartPhone, które często nie posiadają funkcji SyncML mogą przy konfiguracji swojego urządzenia bezpłatnie pobrać odpowiednią aplikację, która ten problem rozwiąże.


Foto: GooSync.com

środa, kwietnia 11, 2007

Zdalny kalendarz, kontakty notatki? Przede wszystkim - wygoda :)

Szukałem kiedyś rozwiązania do przechowywania bezpiecznie wpisów z kalendarza i z książki adresowej. Często zmieniałem telefony i przepisywanie ich nie wchodziło w grę. A gdy już miałem SX1, no cóż - pierwsze wersje oprogramowania nie były zbyt stabilne. Ktoś powie - najlepiej zapisywać na kartę SIM. Niestety, karta sim ma spore ograniczenia (nie zapiszemy kilku nr, adresu e-mail, adresu zamieszkania itp). Poza tym - karta sim też może ulec łatwo uszkodzeniu. No i pozostaje jeszcze kalendarz do kopiowania.
Rozwiązaniem jest założenie bezpłatnego konta na Mobical.net Jest to serwis, w którym korzystając z protokołu SyncML (posiada go prawie każdy obecnie sprzedawany aparat) możemy synchronizować wpisy z terminarza, kontakty, notatki, zadania (zależnie od modelu telefonu). Serwis oferuje automatyczną konfigurację przez sms i zawiera pokaźną bazę obsługiwanych modeli telefonów. Dzięki temu, możemy korzystając z przeglądarki zarządzać kalendarzem i kontaktami - edytować, kasować i dodawać wpisy z poziomu komputera. Potem tylko synchronizujemy całość z telefonem.
Jedyny koszt jaki ponosimy to połączenie GPRS zgodne z cennikiem naszego operatora. Dodam, że ilość danych przesyłana podczas synchronizacji jest niewielka, nawet jeśli synchronizujemy całą książkę adresową (przy 220 wpisach miałem 47 kB). Poza tym cały serwis jest wciąż aktualizowany i poszerzany o obsługę kolejnych telefonów, dwa lata temu był o wiele skromniejszy niż obecnie.

Telefon ma wyczyszczoną pamięć po wizycie w serwisie? Uszkodzona karta SIM? Jedno połączenie z Mobical.net i możemy odzyskać wszystkie ważne dane :)
Dla zachęty - dwa zrzuty ekranowe (kliknij aby powiększyć).


Bardzo wygodny interfejs kalendarza pozwala na ustawienie domyślnie widoku miesiąca, tygodnia lub aktualnego dnia.

Posiadając jedno konto, możemy korzystać z kilku urządzeń.

Foto: Mobical.net

wtorek, kwietnia 03, 2007

Mobilność

Przypomniałem sobie taką sytuację sprzed lat, gdy świt zastał mnie w pociągu do Jeleniej Góry. Z nudów zalogowałem się telefonem do Gadu-Gadu sprawdzając czy czasem ktoś ze znajomych nie cierpi na bezsenność. Akurat koleżanka siedziała nad jakąś uczelniana pracą i zaczęliśmy rozmawiać. Pamiętam też zdziwienie i niedowierzanie G,osi, gdy na jej pytanie, gdzie jestem odpowiedziałem, że właśnie jadę pociągiem. To było 5 czy 6 lat temu, telefon to Siemens ME45 i nikomu się nie śniła wtedy Java w komórkach nie mówiąc o kolorowych wyświetlaczach. Logowałem się po WAP do Ruchomego Terminalu Gadu-gadu (RTG).
Tak zaczynała sie moja internetowa mobilność.
Z poczty e-mail również wtedy mogłem korzystać tylko on-line, przez WAP. Następna generacja komórek już miała klienta poczty. A potem... potem zaczęło się to rozwijać coraz szybciej. Po drodze ciągłe zmiany sprzętu, dopiero na dosyć długi okres, bo prawie dwóch lat zainteresował mnie Siemens SX1. Mój pierwszy telefon z systemem operacyjnym. Symbian, pozwalał mi już na mobilną pracę - mail, www, obsługa dokumentów Worda i Excela, PDF , dostęp do FTP, a do tego zewnętrzna klawiatura (początkowa IrDA, potem bluetooth) sprawiły, że mogłem wiele spraw załatwić w podróży. Oprócz tego jeszcze rozrywka - radio, odtwarzacz MP3, OGG, DivX oraz czytnik książek, sprawiły, że to był mój ulubiony telefon.

Dziś sytuacja na rynku telefonów komórkowych zmieniła się na tyle, że wiele z nowszych aparatów, pewnie nawet tych, których używacie pozwala na to o czym pewnie nie marzyłem za czasów ME45. Dostęp do WWW, poczty e-mail, albo Javę i możliwość zainstalowania np klienta GG (doskonale nadaje się do tego np komunikator Papla) oferuje praktycznie każdy obecnie sprzedawany telefon. A to co kiedyś dla mnie było zabawą (pracą również, zajmowałem się właśnie telefonami komórkowymi), dziś służy mi jako narzędzie pracy, w sposób dużo bardziej profesjonalny. Dziś mobilność jest dla mnie czymś zwykłym i normalnym. Zresztą, ten blog został założony przypadkiem gdy pracowałem przebywając w jakiejś miejscowości którą trudno znaleźć na mapie, pojechałem tam ze znajomymi - oni wypoczywali :)

O sprzęcie i pewnych praktycznych rozwiązaniach napiszę w następnych postach. Spróbuję pokazać możliwości, korzyści oraz łatwość korzystania z mobilnego dostępu do internetu. Być może zdziwicie się ile potrafi Wasza komórka :)

Foto: RTG & AMZ

sobota, marca 31, 2007

Nerwostrada

Tym razem tekst będzie nieco dłuższy ale dotyczy też nietypowej sytuacji.

Wczoraj instalowałem Neostradę właścicielom opisywanego wcześniej komputera z systemem Vista. Oczywiście instrukcja i sterowniki które dostarczyła TP S.A. nadawały się do kosza i nijak nie chciały zadziałać z systemem Vista. Po piętnastu minutach przeczesywania sieci miałem odpowiednie oprogramowanie i potwierdzenia od internautów, że jest ono sprawdzone i działa. Nie pozostało nic innego jak zainstalować, skonfigurować i surfować! Czyżby?

Po instalacji (zero problemów, prócz standardowych komunikatów Windowsa o braku certyfikatu, czyli informacji, że Sagem nie zapłacił Firmie Microsoft za certyfikat ;) przystąpiłem do konfiguracji połączenia. Dodać muszę, że nigdy wcześniej nie miałem styczności z Neostradą. Potrzebowałem numer dostępowy, nazwę użytkownika i hasło. Na umowie tego nie było, z mętnej instrukcji wynikało, że jakaś aplikacja generuje ID i PIN. Wszystko sprowadzało się do skorzystania z płyty z wadliwymi sterownikami. Zadzwoniłem więc na infolinię Neostrady. Okazało się, że telefon z którego dzwoniłem nie miał wybierania tonowego a skutek był taki, że z pomocy automatycznej w ogóle nie dało się skorzystać. Zadzwoniłem więc na Błękitną Linię, tam udało mi sie połączyć z panią Krystyną P. Powiedziałem, że dzwonię z telefonu bez wybierania tonowego i proszę o połączenie z obsługa techniczną Neostrady. Pani przystąpiła do weryfikacji dzwoniącego. Mając już doświadczenie w takich sprawach standardowo odpowiadam, że jestem właścicielem telefonu, by nie komplikować prawdziwym właścicielom życia. Z doświadczenia wiem, że gdy operator zaczyna rozmawiać ze słabo rozeznanym w temacie właścicielem to jest mu w stanie wcisnąć stek bzdur zamiast pomocy. Podałem część danych przy nazwisku spytałem siedzącego obok pana Krzysztofa o nazwisko, w tym momencie usłyszałem w słuchawce podniesiony głos telefonistki: "Pan jest właścicielem telefonu?! Proszę pana, co my sobie jaja robimy?!" Ciśnienie mi się podniosło, próbowałem jej tłumaczyć, że właściciel nie zna się na sprawach informatycznych, ale nie dało się. Po krótkiej szamotaninie właściciel potwierdził swoje dane, również fakt, że jest obok i widzi co robię. Wtedy dopiero paniusia spróbowała mnie połączyć z pomocą techniczną. Po krótkiej melodyjce rozmowa wróciła i wtedy usłyszałem jej rozmowę z koleżanką lub kolegą obok, dotyczącą sytuacji sprzed chwili, a w której zostałem przez nią nazwany "bezczelnym idiotą". Ciśnie skoczyło mi jeszcze bardziej. Po dłuższej chwili pani zorientowała się, że ma mnie na linii i słodko zapytała "Halo?". Poprosiłem o jej nazwisko, powiedziałem, że słyszałem te inwektywy wobec mojej osoby i poprosiłem by wreszcie wywiązała się ze swoich obowiązków i połączyła mnie z obsługą. Długo jej to nie wychodziło (trudno się dziwić osobie, która nie potrafi nawet wyciszyć mikrofonu) ale w sumie po 20 minutach (sic!) rozmawiałem z kimś z obsługi technicznej.
Technik, usłyszawszy, że chodzi o modem Sagema F@st800 i Vistę, oświadczył krótko - przykro mi, to nie zadziała. Odpowiedziałem mu, że owszem zadziała, tylko poproszę o ustawienia. Pan znów powiedział, że nie ma sterowników, a gdy oświadczyłem, że są i nawet je zainstalowałem zapytał, a skąd je pan ma? Zgodnie z prawdą odrzekłem - od Sagema. W końcu postawiłem sprawę krótko - sterowniki to moje zmartwienie i ja się tym zajmę, niech mi poda tylko ustawienia. Zgodnie z jego wskazówkami połączyłem się na parametrach rejestracyjnych i uzyskałem ID i PIN. Sądziłem, że to wystarczy, bo opis na stronie www.rejestracja.neostrada.pl był nieco mętny, a po wybraniu "procesu rejestracji" pokazało się okienko proponujące adres w domenie neostrada.pl, którego nikt oczywiście ze znajomych nie chciał, oraz jakieś oświadczenia o zgodzie na przetwarzanie, wykorzystywanie tego adresu itp. Połączenie jednak nadal nie działało.
Zadzwoniłem po raz kolejny. Tym razem odebrała inna kobieta, której nie przeszkadzało, że nie jestem właścicielem telefonu, wystarczyło, że podałem prawidłowe dane oraz hasło do kontaktów z infolinią (podpowiedziane przez właściciela). Po chwilowej naradzie z technikami, pani poinformowała mnie, że proces rejestracji nie dotyczy rejestracji nowego konta e-mail, należy przejść jeszcze dalej i na podstawie wygenerowanego ID i PIN zostanie wygenerowany login i hasło użytkownika. Podpowiedź tym razem była dobra, choć absurd generowania kolejnych haseł niemal mnie rozbawił. Po chwili Neostrada wreszcie zadziałała. Czyli stało się to co technicy TP S.A. uważają za "niemożliwe".

Wnioski z tej historii są proste - problemem nie jest nowy na rynku system (dziwię się "tepsie", wszak Windows to najpopularniejszy system, a Vista jest ostatnio mocno reklamowana), Problemem jest tzw. "obsługa techniczna" TP S.A. Dla mnie jest wręcz zastanawiająca ich indolencja. No ale może nie powinienem się dziwić instytucji w której klient jest postrzegany jako "bezczelny idiota".

P.s.
W poniedziałek wysyłam list do TP S.A. w którym będę domagać się przeprosin oraz wyjaśnienia tej sytuacji. Będę również próbował dowiedzieć się dlaczego wprowadzają klientów w błąd skoro istnieją prawidłowe i działające rozwiązania problemów technicznych. O ewentualnej odpowiedzi poinformuję na blogu.


Foto: GettyImages Creative